Sobotnia impreza w Mięsnej wyszła całkiem zajebiście. Ponad 200 osób i świetna atmosfera (szczególnie na górnej sali). Sprzęt udało nam się podłączyć dopiero o 23, jednak wszyscy i tak przyszli po północy, więc obyło się bez opóźnień. Już jutro wybieram się do Zakopanego, by zagrać na White Nights Festival w Ampstrongu, obok Last Robots. Bilet na autobus Szwagropolu zarezerwowałem przez gg! Obawiam się czy dotrę. Natomiast Sylwestra spędzam w Qushi, za dekami z Good Paulem.
poniedziałek, 29 grudnia 2008
White Nights i Sylwester
Sobotnia impreza w Mięsnej wyszła całkiem zajebiście. Ponad 200 osób i świetna atmosfera (szczególnie na górnej sali). Sprzęt udało nam się podłączyć dopiero o 23, jednak wszyscy i tak przyszli po północy, więc obyło się bez opóźnień. Już jutro wybieram się do Zakopanego, by zagrać na White Nights Festival w Ampstrongu, obok Last Robots. Bilet na autobus Szwagropolu zarezerwowałem przez gg! Obawiam się czy dotrę. Natomiast Sylwestra spędzam w Qushi, za dekami z Good Paulem.
Bringing Kiwi Music To The World
Nowozelandzka telewizja jedzie do Rio odkrywać baile funk. Wywiad z Deize Tigrona i historia remiksu metalowej grupy Shihad w wykonaniu Dja Dudy.
Mash Raiders
Mash Raiders to duet z Baden-Württemberg specjalizujący się w imprezowych mash-upach. Funk-E i Junkie przysłali mi kilka swoich numerów. Najciekawiej brzmi poniższy.
Mash Raiders - Electro Coulo
Call The Police
Kawałek w stylu Zydeco*. Folk z Luizjany. Szybkie tempo, akordeony, bluesowy feeling.
*Zydeco - pochodzi od słowa 'zari', w językach zachodnio-afrykańskich oznaczającego taniec. Lub 'Les haricots sont pas sales' - 'the snap beans aren't salty', czyli 'mamy ciężkie czasy'.
*Zydeco - pochodzi od słowa 'zari', w językach zachodnio-afrykańskich oznaczającego taniec. Lub 'Les haricots sont pas sales' - 'the snap beans aren't salty', czyli 'mamy ciężkie czasy'.
sobota, 27 grudnia 2008
Katakumby Mięsnej
Video zrobione wczoraj przed imprezą w dolnym pomieszczeniu Mięsnej.
A potem było 80 osób i ogólnie jakoś dziwnie. X-mas sucks. Dziś drugie podejście, z Buszkiem i Lady J. Tym razem na górnej sali. Zaczyna Buszek o 23. Godzinę później zmienia go Lady J. Gram po niej, od 1 do 3. Po mnie znów Buszek i Lady J.
piątek, 26 grudnia 2008
Dziś basy w Mięsnej
Zapraszam dziś do Cafe Mięsna w Poznaniu na kolejną odsłonę imprezy 'In Bass We Trust', która tym razem nazywa się 'X-Bass We Trust'.
Lineup:
22.00 - 23.00 Rice
23.00 - 00.30 Mentalcut
00.30 - 02.00 Mizu
02.00 - 03.30 Feelaz
03.00 - ? Lu
Wjazd za dychę, a tu zapisy na last.fm.
czwartek, 25 grudnia 2008
2008 v. private
Podróże.
Najfajniejsze w byciu djem jest podróżowanie. Wielokrotnie można mieć dość intensywnego przemieszczania się z miejsca na miejsce, szczególnie w przypadku korzystania z PKP. Jednak, gdyby nie djing, nie odwiedziłbym pewnie Dublina, Szwajcarii czy dziwnych zakątków Polski. Wszyscy już wiedzą, że jestem z getta i nie było mnie stać na tanie loty, nawet gdy były już tanie. W tym roku po raz pierwszy leciałem samolotem i zauroczyłem się oglądaniem chmur od góry. 'Sky's the limit' nabiera nowego znaczenia.
Support.
W ciągu ostatniego roku poznałem wielu ludzi, którym chciałbym podziękować za wsparcie, pomoc i miłe słowa. Szczególne wyrazy uznania należą się organizatorom imprez, promotorom, managerom klubów i oczywiście imprezowiczom. 'Poranek o 13' czyta każdego dnia 350-400 'unikalnych' osób.
Mixy i produkcje.
W 2008 roku nagrałem półgodzinny mix dla wiedeńskiego radia FM4 i chyba z tej części pracy jestem najbardziej zadowolony. Może także ze względu na fakt, że ów mix zawiera kilka moich produkcji, nigdzie nie publikowanych. Od czasu 'Full Mental Breakdown' uwielbiam robić mixy. Zrobiłem tez mix dla Qushi, dla Fresha, kilka mniej i kilka bardziej udanych remiksów. Odrzuciłem parę propozycji wydania mojej twórczości na winylu i nadal uważam, że produkcja muzyki jest dla mnie zbyt 'matematyczna'.
Sny.
W tym roku najczęściej miewałem dwa rodzaje snów. Pierwszy to wariacja mojego życiowego klasyka, czyli spadania. Spadałem z nie wiem czego do oceanu. Natomiast drugi sen to powtarzające się problemy ze szkoły. Śnię, że nadal jestem w średniej i martwię się zaległościami z biologii i matmy.
Imprezy.
W mijającym roku miałem zaledwie kilka weekendów bez grania. Jak znajdę trochę czasu i motywacji to policzę ile razy zagrałem w 2008. Biznes imprezowy rozwinął się w naszym kraju w błyskawicznym tempie. Zanim nadszedł kryzys ekonomiczny (lub jego widmo) Polska była w świetnej kondycji i można było to odczuć w branży muzycznej. Więcej klubów ma dobre nagłośnienie, Serato z laptopem to nie jest już kosmiczny wydatek, a i ludzie chętniej bawią się poza domem. Ostatni rok był również niesamowity w kontekście otwarcia słuchaczy na nową muzykę, w czym wielka zasługa Internetu. Najczęściej grałem w Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu i pewnie dlatego uważam, że w tych miastach imprezy z tego typu muzyką wychodzą najlepiej. Miałem okazję występować też z tzw. znaczącymi postaciami, trochę sobie pojeździłem i jedyne co mogę powiedzieć, to że nie powinniśmy mieć kompleksów. Polska w sensie imprezowym jest w dupie chyba tylko pod względem finansowym. Chociaż, uwierzcie mi, że gdybym mieszkał i robił imprezy w Warszawie, już dawno gościlibyśmy Diplo, Buraka Som Sistema i Sandrinho.
Najlepsze kluby.
Kierowane przez Mercedresa krakowskie Qushi gościło w tym roku Pirate Soundsystem, Bok Bok, Rafika, J-Bounce'a, Kid Fresha, Adama Porta i najlepszych polskich djów. Poznański Eskulap wraca do najznamienitszych tradycji i słynnie z grubych dubstepowych potańcówek. Kamfora we Wrocławiu to doskonały klimat.
MVPs.
Polskie MVP jest w liczbie mnogiej. Fluowankaz mają słabą nazwę, ale ich produkcje są zajebiste. To samo El Barto & Liam B, też się słabo nazywają. W każdym większym mieście pojawiają się dje z fajną muzyką. Cieszę się, że w Poznaniu mogę sobie pograć z zajebistym djem Buszkiem i żałuję, że Prof nagrywa tak mało rapu.
Serial.
Spędziłem mnóstwo czasu oglądając serial życia - Wire. Przywiązałem się do Omara, Bubbsa i Dukiego i miałem doła, po tym jak dowiedziałem się, że nie będzie szóstej serii.
Koszykówka.
Wróciłem do kosza. Na granie było już trochę za późno, skończyło się na NBA i PBG. Czekam, aż zrobi się ciepło i 'namacalnie' przypomnę sobie połowę dzieciństwa i młodości (bo jestem juz stary, nie jest to fajne uczucie, o tym też warto wspomnieć).
Najfajniejsze w byciu djem jest podróżowanie. Wielokrotnie można mieć dość intensywnego przemieszczania się z miejsca na miejsce, szczególnie w przypadku korzystania z PKP. Jednak, gdyby nie djing, nie odwiedziłbym pewnie Dublina, Szwajcarii czy dziwnych zakątków Polski. Wszyscy już wiedzą, że jestem z getta i nie było mnie stać na tanie loty, nawet gdy były już tanie. W tym roku po raz pierwszy leciałem samolotem i zauroczyłem się oglądaniem chmur od góry. 'Sky's the limit' nabiera nowego znaczenia.
Support.
W ciągu ostatniego roku poznałem wielu ludzi, którym chciałbym podziękować za wsparcie, pomoc i miłe słowa. Szczególne wyrazy uznania należą się organizatorom imprez, promotorom, managerom klubów i oczywiście imprezowiczom. 'Poranek o 13' czyta każdego dnia 350-400 'unikalnych' osób.
Mixy i produkcje.
W 2008 roku nagrałem półgodzinny mix dla wiedeńskiego radia FM4 i chyba z tej części pracy jestem najbardziej zadowolony. Może także ze względu na fakt, że ów mix zawiera kilka moich produkcji, nigdzie nie publikowanych. Od czasu 'Full Mental Breakdown' uwielbiam robić mixy. Zrobiłem tez mix dla Qushi, dla Fresha, kilka mniej i kilka bardziej udanych remiksów. Odrzuciłem parę propozycji wydania mojej twórczości na winylu i nadal uważam, że produkcja muzyki jest dla mnie zbyt 'matematyczna'.
Sny.
W tym roku najczęściej miewałem dwa rodzaje snów. Pierwszy to wariacja mojego życiowego klasyka, czyli spadania. Spadałem z nie wiem czego do oceanu. Natomiast drugi sen to powtarzające się problemy ze szkoły. Śnię, że nadal jestem w średniej i martwię się zaległościami z biologii i matmy.
Imprezy.
W mijającym roku miałem zaledwie kilka weekendów bez grania. Jak znajdę trochę czasu i motywacji to policzę ile razy zagrałem w 2008. Biznes imprezowy rozwinął się w naszym kraju w błyskawicznym tempie. Zanim nadszedł kryzys ekonomiczny (lub jego widmo) Polska była w świetnej kondycji i można było to odczuć w branży muzycznej. Więcej klubów ma dobre nagłośnienie, Serato z laptopem to nie jest już kosmiczny wydatek, a i ludzie chętniej bawią się poza domem. Ostatni rok był również niesamowity w kontekście otwarcia słuchaczy na nową muzykę, w czym wielka zasługa Internetu. Najczęściej grałem w Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu i pewnie dlatego uważam, że w tych miastach imprezy z tego typu muzyką wychodzą najlepiej. Miałem okazję występować też z tzw. znaczącymi postaciami, trochę sobie pojeździłem i jedyne co mogę powiedzieć, to że nie powinniśmy mieć kompleksów. Polska w sensie imprezowym jest w dupie chyba tylko pod względem finansowym. Chociaż, uwierzcie mi, że gdybym mieszkał i robił imprezy w Warszawie, już dawno gościlibyśmy Diplo, Buraka Som Sistema i Sandrinho.
Najlepsze kluby.
Kierowane przez Mercedresa krakowskie Qushi gościło w tym roku Pirate Soundsystem, Bok Bok, Rafika, J-Bounce'a, Kid Fresha, Adama Porta i najlepszych polskich djów. Poznański Eskulap wraca do najznamienitszych tradycji i słynnie z grubych dubstepowych potańcówek. Kamfora we Wrocławiu to doskonały klimat.
MVPs.
Polskie MVP jest w liczbie mnogiej. Fluowankaz mają słabą nazwę, ale ich produkcje są zajebiste. To samo El Barto & Liam B, też się słabo nazywają. W każdym większym mieście pojawiają się dje z fajną muzyką. Cieszę się, że w Poznaniu mogę sobie pograć z zajebistym djem Buszkiem i żałuję, że Prof nagrywa tak mało rapu.
Serial.
Spędziłem mnóstwo czasu oglądając serial życia - Wire. Przywiązałem się do Omara, Bubbsa i Dukiego i miałem doła, po tym jak dowiedziałem się, że nie będzie szóstej serii.
Koszykówka.
Wróciłem do kosza. Na granie było już trochę za późno, skończyło się na NBA i PBG. Czekam, aż zrobi się ciepło i 'namacalnie' przypomnę sobie połowę dzieciństwa i młodości (bo jestem juz stary, nie jest to fajne uczucie, o tym też warto wspomnieć).
środa, 24 grudnia 2008
Kuduro, afrorave i hiplife!
Klubb Highlife- High Live
Na zdjęciach uliczni sprzedawcy pirackich płyt w Nikaragui. Więcej fot tu.
wtorek, 23 grudnia 2008
Bookshelf turbocrunk
Turbocrunk żyje. Remiks-wymiatacz riddimu 'Bookshelf' z rapem Dizziego.
Dizzee Rascal - Pussyole (Megasoid Bookshelf riddim remix)
Podsumowanie roku
Na Diggin.pl pojawiło się podsumowanie roku. Wypowiedziało się kilkanaście osób działających w branży muzycznej. Znalazło się tam również parę moich nieporadnych zdań. Jak mi starczy sił i pomysłu to zrealizuję na blogu pomysł 'osobistego podsumowania roku'.
LINK
poniedziałek, 22 grudnia 2008
Wrocław rocks!
niedziela, 21 grudnia 2008
W Finlandii kończą imprezy o 3.30
Wróciłem już z Warszawy. Po imprezie wsiadłem w pociąg, spałem 2 godziny na siedząco i wdałem się w rozmowę o Polsce z miłą starszą panią.
Wczoraj miałem przyjemność grać z Rico Tubbsem z Finladii, Jickiem Maggerem i Fluowankaz w Obiekcie Znalezionym. Czy wiedzieliście, że ten pierwszy był w grupie Bomfunk MCs? To oni zrobili 'Freestylera' (nie cierpiałem tego numeru). Przez klub przewinęło się ok. 600 osób, jednak przeważająca większość nie była zainteresowana muzyką i parkietem. Grałem od 23.30 do 00.30 i zgodnie z moim planem, miksowałem głównie bmore. Chyba wzięło mnie po napisaniu wczorajszego posta. Nie przejmowałem się zbytnio reakcjami ludzi (które o dziwo były bardzo pozytywne) i wrzucałem Blaqstarry, K-Swift, Roda Lee itp. baltimory bez lajtowego współczynnika. Rico Tubbs zaczął set od Tomb Crew (nie zapomnijcie, że już w styczniu odwiedzą Polskę) i wbrew temu co przewidywałem, nie grał wyłącznie bassline'ów. Na koniec Tomki z Fluowankaz skutecznie spustoszyli densflor zajebistymi dubstepami. Impreza udana, chociaż trudno oprzeć się wrażeniu, że Warszawa, w przeciwieństwie do kilku innych miast w Polsce, nie jest jeszcze gotowa na takie brzmienia.
W Obiekcie poznałem Kwazara, twórcę mojego ulubionego polskiego miksu w tym roku. Mam nadzieję, że już wkrótce zostanie conajmniej takim naszym Stereotypem.
Dziękuję wszystkim obecnym!
Wczoraj miałem przyjemność grać z Rico Tubbsem z Finladii, Jickiem Maggerem i Fluowankaz w Obiekcie Znalezionym. Czy wiedzieliście, że ten pierwszy był w grupie Bomfunk MCs? To oni zrobili 'Freestylera' (nie cierpiałem tego numeru). Przez klub przewinęło się ok. 600 osób, jednak przeważająca większość nie była zainteresowana muzyką i parkietem. Grałem od 23.30 do 00.30 i zgodnie z moim planem, miksowałem głównie bmore. Chyba wzięło mnie po napisaniu wczorajszego posta. Nie przejmowałem się zbytnio reakcjami ludzi (które o dziwo były bardzo pozytywne) i wrzucałem Blaqstarry, K-Swift, Roda Lee itp. baltimory bez lajtowego współczynnika. Rico Tubbs zaczął set od Tomb Crew (nie zapomnijcie, że już w styczniu odwiedzą Polskę) i wbrew temu co przewidywałem, nie grał wyłącznie bassline'ów. Na koniec Tomki z Fluowankaz skutecznie spustoszyli densflor zajebistymi dubstepami. Impreza udana, chociaż trudno oprzeć się wrażeniu, że Warszawa, w przeciwieństwie do kilku innych miast w Polsce, nie jest jeszcze gotowa na takie brzmienia.
W Obiekcie poznałem Kwazara, twórcę mojego ulubionego polskiego miksu w tym roku. Mam nadzieję, że już wkrótce zostanie conajmniej takim naszym Stereotypem.
Dziękuję wszystkim obecnym!
piątek, 19 grudnia 2008
Baltimore Story
Pierwszy raz usłyszałem muzykę Baltimore Club na początku roku 2004, grając z Feelazem przed DJem Assault. Gwiazdor z Detroit wrzucał głównie ghetto-tech, ale zapamiętałem też styl oparty na 'Sing sing' brejku. Wydał mi się nieco monotonny, tym bardziej, że w sensie grania na imprezach, byłem wówczas pod dużym wpływem oldskulowego rapu i funku. Trzy lata później jadąc do Frankfurtu nad Menem wiedziałem już o tej muzyce sporo, grałem ją od pewnego czasu i uważałem za coś idealnego do klubu. Był to mój pierwszy gig za granicą i od razu z legendą Baltimore - Scottiem B. Jarałem się długo przed i długo po.
Baltimore Club ma niezwykle długą historię, mimo, że w całej okazałości zaprezentowało się światu dopiero kilka lat temu.
Bmore to nie tylko jeden, powtarzający się brejk, co najlepiej udowadnia Blaqstarr.
Bmore jest taki jak miasto, w którym powstał. Energia i agresja obecne w muzyce i tańcu w najprostszy sposób odzwierciedlają emocje jej autorów. Sposób ten dla wielu może wydać się zbyt bezpośredni, ale nikt nie zarzuci mu braku szczerości. A te bębny decydują o tym, że przechodzą mnie dreszcze.
Grałem bmore prawie w całej Polsce. Europejsko-mashupowa odmiana przechodzi praktycznie wszędzie. Ta, którą lubię najbardziej, ta najbardziej 'getto', nie przechodzi nigdzie, oczywiście poza kilkoma znanymi numerami. Nie jestem za szukaniem usprawiedliwień w specyfice naszego kraju, watpię, by w Europie istniało miejsce, gdzie 400 osób przez 6h bawi się do numerów w stylu Brick Bandits.
Chciałbym kiedyś zobaczyć na polskim parkiecie kilkanaście dziewczyn tańczących wutang. No i żebym tak sobie na luzaku dla tłumów pograł oryginalny bmore...
czwartek, 18 grudnia 2008
Efendi - Get Up
Efendi z Dublina przysłał mi swój nowy kawałek. Słowami autora:
'chcialem jakos polaczyc ze soba hh i dubstep, plus accapella bambaaty i troche sampli z lat 80, pomysl byl na cos w czysto dubstepowej formie, ale doszedlem do wniosku ze pieprze kierunki :P'
Efendi - Get Up Lazy Lfo Edit
Brick Bandits
Najlepsze momenty: 0.46 i 1.06 (na sali gimnastycznej!).
środa, 17 grudnia 2008
Święta w Mięsnej
26 grudnia zapraszam do Mięsnej na drugą odsłonę imprezy 'In Bass We Trust'. Na pierwszej było całkiem grubo. Tym razem do stałego lineupu (Mizu, Feelaz i ja) dołącza reprezentant ratajskiego masywu - Rajs oraz Lu z Bydgoszczy. Zagram dość nietypowy jak na mnie set, z turbocrunkiem i dziwnymi basami w roli głównej plus coś z Afryki.
EDU promo fotostory
Wstałem przed 9 (!). Pół dnia spędziliśmy z Buszkiem na promowaniu eskulapowych !EDU. Udało nam się rozkleić plakaty na conajmniej kilku poznańskich uczelniach i w fajniejszych sklepach, zostawić również trochę ulotek. Na jutrzejszej imprezie pierwsze 40 osób otrzyma promo mixy na CD, wystarczy podejść do djki i poprosić.
LAST.FM
Biuro Eskulapa. Where the magic happens.
Włanczanie i wyłanczanie włancznikiem i wyłancznikiem.
Taśma dwustronna nie lubi krótkich paznokci.
wtorek, 16 grudnia 2008
Buszkers EDU minimix
Mój człowiek Buszkers nagrał minimix promujący czwartkowe imprezy !EDU w poznańskim Eskulapie. Przypominam, że gramy z Buszkiem w co drugi czwartek, a w inny co drugi gra Invent z Sajamem. Poniżej również najnowszy blend Inventa.
18 grudnia, Eskulap: MentalCut + Buszkers
Buszkers - !EDU Minimix
Invent - Low pressure (blend)
To Gram w nowym Pulpie
W grudniowym numerze magazynu Pulp ukazało się zestawienie najchętniej granych przeze mnie ostatnio kawałków. Powyżej skan.
Dziś uaktualniłem swoje myspace, wpisując wszystkie miasta i kluby, w których miałem przyjemność zagrać. Chociaż i tak pewnie o czymś zapomniałem.
If i dont do nuthin imma ball
Hello People. Dziś obudziłem się bez głosu. To wszystko nie ma przerwy i nie skończy się dobrze.
W piątek grałem z Jickiem Maggerem i chłopakami z No Prostitution w Jadłodalni. Warszawa da się lubić. Przez klub przewinęło się 500 osób, grałem od 1.30 do 3.30 i miałem fun. Sprawdźcie zdjęcia na myspace Jicka. W najbliższą sobotę powinno być jeszcze lepiej w Obiekcie:

Sobotni poranek też był niezły. Spałem na Nowym Świecie w hostelu 'New World' w pokoju 'Sydney'. W towarzystwie czterech osób (including Rrrrrafik) jechałem samochodem do Krakowa prawie 6 godzin, bo 'in the middle of nowhere' zaczął prawie płonąć. A wokół były dzikie zwierzęta i było ciemno.
Impreza w Qushi w sobotę z Rafikiem i Fluowankaz wyszła też mega grubo. Nigdy tyle nie tańczyłem. Basowe masakratory i syreny. Słowo. Zdjęcia. A jak Tomek puścił na końcu 'Duffle Bag Boy' i z drugim Tomkiem śpiewaliśmy refren...kurde takich rzeczy się nie zapomina.
W niedzielę pierogi u Babci Maliny - nie polecam i kameralny wieczór w Qushi z Shiftee. Każdy pograł po jakieś 45 minut, bo przyszło 20-30 osób i o północy sobie poszli. Zeppy, nie martw się, net się nie dowie.
Lineup na sobotę z Rico Tubbsem w Obiekcie:
12.25 przyjezdza Rico
21.00 start
22.00 (ew.22.30) - 23.30 Flwnkz
23.30 - 00.30 MentalCut
00.30 - 01.30 Jick Magger
01.30 - 3.00 RICO TUBBS
3.00 - 4.00 Flwnkz
4.00 - ??.?? b2b
czwartek, 11 grudnia 2008
Przetrwać do wiosny
Chciałbym mieć tak uporządkowane życie jak Buszek muzykę na kompie (patrz screenshot). Muzykę też bym chciał mieć tak poukładaną. Mam nadzieję, że przetrwam do wiosny.
'Kiedy wstałem, wypiłem kawę i sprawdziłem pocztę, zrobiło się ciemno.'
El Marecky przysłał mi swój remix Fisza:
Fisz Emade - Wiosna 86 (El Marecky rmx)
Ogłoszenie
Nastąpiła mała zmiana w związku z trasą grupy Tomb Crew w Polsce. Wystąpią w następujących miastach:
16 stycznia - OIOM, Łódź
18 stycznia - Parlament, Gdańsk
23 stycznia - Prozak, Kraków
24 stycznia - Eskulap, Poznań
Oznacza to, że zwolnił się bardzo atrakcyjny termin - sobota, 17 stycznia. Jeśli chcielibyście zorganizować imprezę z Tomb Crew swoim mieście, piszcie na mentalcut@gmail.com. Koszty nie są wysokie!
środa, 10 grudnia 2008
Always wanted to be a gangsta
WHO ostrzega przed wybuchem epidemii grypy w Polsce. Wybuch ma nastąpić w przyszłym tygodniu. Rozchorowałem się w poprzedni weekend i nadal trochę odczuwam tego skutki. Przedpołudniami lubię słuchać Nirvany i Tupaca.
Powyżej 'fan-made' teledysk do kawałka 'For Da Real Gs' Kazey, który zrobił właśnie remix ciężarowego 'Raven':
Proxy - Raven - Kazey & Bulldog MPC Reverse Rmx
Sprawdzi się chyba w piątek o 2.30.
Powyżej 'fan-made' teledysk do kawałka 'For Da Real Gs' Kazey, który zrobił właśnie remix ciężarowego 'Raven':
Proxy - Raven - Kazey & Bulldog MPC Reverse Rmx
Sprawdzi się chyba w piątek o 2.30.
poniedziałek, 8 grudnia 2008
Worst Gig Ever
Każdemu djowi zdarzają sie beznadziejne imprezy. DJ P na prezydenta!
niedziela, 7 grudnia 2008
FLWNKZ DLA QUSHI
Jakiś czas temu nagrałem kilkuminutowy mix dla myspace krakowskiego klubu Qushi. Dziś w sieci pojawił się micromix Tomków z Fluowankaz. Wkrótce prawdopodobnie nagra coś Falcon i może ktoś jeszcze. Traklista w komentarzu. Zdjęcie oczywiście z Qushi.
Fluowankaz - Qushi Micro Mix
Funk is the future
Podczas tegorocznego festiwalu Melt, Daniel Haaksman uruchomił dyskusję na temat baile funku, której zapis ukazał się w Intro Magazine oraz tu. Na pytania odpowiadali: Sinden, MC Gringo, Crookers, Gorky, Edu K i sam Daniel. Poruszono ciekawą kwestię zmiany w funkcjonowaniu współczesnego przemysłu muzycznego, z ogromnym wpływem Internetu, choćby w zdobywaniu bookingów i nowych fanów na całym świecie. W Brazylii jednak nie wygląda to aż tak wesoło:
'The Baile Funk business in Brasil is still regional. The four key people in Rio, who are leading the complete national market don´t speak english and that´s why they dont see the necessity of an International Baile Funk Movement, because they will earn nothing with it.' (MC Gringo)
O pieniądzach z europejskiego punktu widzenia:
'The only problem is it is very difficult to be a pure producer now; if you don’t make hits for madonna or whatever you have to do live shows to get some money to live.' (Crookers)
O byciu znanym w swoim kraju i za granicą:
'When you ask people in Brazil: What do you think of Bonde Do Role? They say: It´s crap.' (Gorky)
'You had the same thing with Kraftwerk who in Germany were always considered a weird and poppy group that everybody would make fun of or just not take serious.' (Daniel Haaksman)
Fashen
Mój ostatnio-ulubiony-dj Fashen z Arizony wrzucił do netu nowy mix. Jest to zapis audycji radiowej z Los Angeles. Fashen ma hiphopową przeszłość co w większości przypadków oznacza, że potrafi miksować i jego sety są urozmaicone i ciekawe. Nie to co sety producentów, którzy są bookowani, bo ludzie znają ich kawałki, a na imprezach wieje nudą. Fashen robi też edity/remixy i stoi za tym oto bangerem:
Fashen - Bam Bam
Fashen dołączył niedawno do agencji bookingowej Deckstar,z którą współpracują m.in. Steve Aoki, DJ AM i Jazzy Jeff. Być może kiedyś wpadnie do Europy.
DJ Fashen on Power 106 in LA
The way we like to fuck
Sprawdźcie miny publiczności.
Ciemno, nie?
Jest początek grudnia, a ja już nie mogę doczekać się słońca. W szarości nie da się życ. Na zegarze 10.23 i trzeba włączyć światło, by zobaczyć co się sypie do kubka na kawę. W czwartek na górnej sali grałem z Buszkersem w ramach '!EDU'. W tym samym czasie na dole był koncert Rap Reggae Love, z Mariką, Jamalem, Grubsonem, DonGuralesko i kimś tam jeszcze. Na naszą imprezę wstęp za darmo, na koncerty za ponad 30zł. Agencja, która wynajęła dolną salę niezbyt zadbała o sprawy organizacyjne, co sprowadzało się do głupich tekstów na bramce ('EDU już się skończyło, bo nikt nie przyszedł' - o północy, a graliśmy do trzeciej) i mega opóźnień. Umówili wszystkie zespoły na próbę na godzinę 17 (zaczęła się o 20? 21?), mieli wiele problemów na samej scenie (ups, okazała się za mała) i ogólnie wyglądało to amatorsko. Większość małolatów siedziała więc na górze, tym bardziej że pograłem nawet trochę dancehallu i rapu. Największe emocje towarzyszyły jednak obecnym na bekstejdżu. Oglądaliśmy na laptopie (nielegalnie) mecz Lecha z Deportivo.
Przespałem się 3-4h i ruszyłem na pociąg do Lublina. W przedziale trafiłem na kobiety w delegacji. W tym miejscu pozwolę sobie zacytować premiera:
'Ani to pasjonujące, ani przyjemne'
Przeczytałem stały zestaw podróżnika: Politykę, Wyborczą i Przekrój oraz 'popracowałem' ma laptopie. Zauważyliście, że ludzie w kontekście używania laptopa mówią o 'pracy'? Nikt nie powie 'siedziałem na laptopie' lub 'zabijałem czas na laptopie', wszyscy w pociągach 'pracują na laptopie', nawet gdy grają w tym czasie w rpg czy oglądają durne komedie. Ja też 'popracowałem' oglądając mecz NBA.
O imprezie w Lublinie z BTRem mogę napisać chyba tylko tyle, że się odbyła. Przyszło mało ludzi i zupełnie się nie bawili. Jest to tym bardziej dziwne, że naprawdę nie cisnęliśmy basów, było sporo lekkich i przystępnych numerów. Z rikłestów można wnioskować, że czekali na rap i dancehall. Po imprezie znów kilka godzin snu i pociąg o 7 rano. Trafiłem na trzy maksymalnie przeziębione osoby (jedna straciła głos). Po siedmiu godzinach w podróży wysiadłem w Poznaniu bardziej zagrypiony niż przed wyjazdem. Wczoraj starałem się obejrzeć 'He was a quiet man' z Christianem Slaterem, ale dotrwałem tylko do połowy i postanowiłem, że już nigdy nie podejdę do filmu z tym aktorem. Jeden raz (od 'Mistrza Deskorolki' w 1990) to i tak za dużo. Mam nadzieję, że Barto napisze w komentarzu, że ten post jest nudny, bo naprawdę jest nudny.
W piątek gram z Erykiem z Out Of Tune w Jadłodalni Filozoficznej w ulubionym mieście każdego Poznaniaka. W sobotę w Qushi z Rafikiem (Niemcy) i Fluowankaz. W niedzielę w Qushi na 'secret party' z Shiftee (USA) i kilkoma lokalnymi djami o nieznanych mi jeszcze ksywach.
czwartek, 4 grudnia 2008
Nie uwierzysz kogo nominowali
8 lutego rozdanie Grammy. Największą niespodzianką jest nominowanie do 'Record Of The Year' utworu 'Paper Planes' M.I.A. Jest to nagroda dla artysty, producenta i pozostałych osób zamieszanych w to dzieło. Tak więc istnieje prawdopodobieństwo, że na scenie pojawi się M.I.A. w towarzystwie Diplo i Switcha. Jeśli pokonają Coldplay i Roberta Planta...
Record Of The Year
* Chasing Pavements
Adele
* Viva La Vida
Coldplay
* Bleeding Love
Leona Lewis
* Paper Planes
M.I.A
Diplo, producer; Switch, engineer/mixer
Track from: Kala
[Interscope]
* Please Read The Letter
Robert Plant & Alison Krauss
Nowe mixy
Update z 2 zupełnie różnymi miksami. Pierwszy zrobił Buszkers (na zdj.), z którym dziś będę grał w Eskulapie. Pomysł polegał na tym, by zebrać minimalowe kawałki z 'pitched down' wokalami. Uprzedzając pytania - w Eskulapie nie będzie minimalu.
Buszkers - Pitched Down Vocals Minimal Mix
Drugi mix to europejski baile funk w wykonaniu Kuby z wrocławskiego Półpaśca. Głównie Man Recordings, trochę fidget housów, bardziej i mniej znanych.
eh!MARINE. minimix pt.3
środa, 3 grudnia 2008
Top 7 Funny DMC Moments
Międzynarodowe zawody djskie DMC od lat wyznaczają trendy w branży turntablistycznej. Oprócz takich geniuszy jak Q-Bert czy Craze, za gramofonami pojawiali się również całkiem zabawni faceci. Oto moja lista 7 najśmieszniejszych momentów w historii DMC.
7. DJ BOBO (Szwajcaria), 1989.
Tak, to ten Dj Bobo, który zaliczył milion występów na festynach w całej Polsce. Najlepsze w 1.35, kiedy nasz bohater zaczyna tańczyć. Telewizja zrobiła z niego mentora skreczingu!
6. DJ KID (Filipiny), 1997.
Większość pokazów nie nadaje się do oglądania w całości. W tym przypadku polecam przewinąć do 5.35. Rutyna sznurkowa rządzi!
5. CHAD JACKSON (Wielka Brytania), 1987.
Brytyjczyk Chad Jackson został wówczas mistrzem świata. Wygwizdany przez wszystkich obecnych (prawdopodobnie Amerykanów). Świetne intro ('If you lookin for troubles, you came to the right place'), czapka uszatka, flaga UK zakrywająca mikser, a przede wszystkim skreczowanie kijem bilardowym (6.08).
4. DJ JOSS (Belgia), 1997.
Tu nie musicie przewijać, bo fragment ma tylko półtorej minuty i zawiera wszystko co najlepsze. Joss is killing me softly! Umieszczenie filmu na stronie okazało się niemożliwe, znajdziecie go tu. Poniższe zdjęcie oczywiście zbyt współczesne.
3. DJ MC JACK (Brazylia), 1996.
Do dziś nikt nie wie, czy Jack był bardziej MC czy DJ. Kocie ruchy. Body tricks z podskokiem. Prawdziwy ogień (3.37). Regionalny taniec (4.42). Hołd dla kierowcy formuły 1, Ayrtona Senny (4.59). Wspaniały finisz zadecydował o miejscu na podium. Kliknij tu, by zobaczyć całe video.
2. DJ P (USA), 1999.
Uwielbiam tego kolesia. W czasach gdy wszyscy starali się zrobić nową kombinację flare'a, on zrobił to po swojemu. Kontakt z publicznością, dobre disy w kierunku konkurencji ('They cant find a job'), taniec... Zdecydowanie do oglądania w całości. DJ P for life!
1. DJ NIKE (Włochy), 1997.
DJ Nike to fenomen. Borat z ADHD. Klasyk wszechczasów, to trzeba zobaczyć. Fryzura, styl, mimika twarzy. Trik ze śmiechem (0.55). Juggling 'brzuszko-bioderkowy' (1.35). Stanie na rękach (2.05). Skreczowanie butem (4.08) i wiele innych niezapomnianych chwil. There it is!
wtorek, 2 grudnia 2008
Struggling w przestrzeni
Zawłaszczanie przestrzeni publicznej jest w moim mniemaniu jednym z głównych problemów współczesnych ulic. Począwszy od wielkich, zupełnie nie wkomponowanych w krajobraz reklam, a skończywszy na zachowaniach zwykłych osób. Spędzanie wielu godzin w pociągach oznacza czytanie wielu gazet. Idealnie sprawdza się weekendowa Wyborcza, w której niedawno trafiłem na tekst Dubravki Ugresic, powieściopisarki zamieszkałej w Holandii. Jak uliczne zmagania widzi Ugresic:
'Kiedy w sklepie czekam w kolejce, w moje ucho wwierca się niczym nagły ból głośny śpiew muezzina. Odwracam się i widzę młodą kobietkę w długiej sukience dżinsowej. Na nogach ma japonki ze świetlistymi plastikowymi ozdobami, na głowie hijab. Wyjmuje z torebki komórkę i coś tam przy niej majdruje. Może komórka przypomina jej, że już czas na modlitwę, myślę ugodowo, a moje ucho się uspokaja. I wtedy znów ten ostry dźwięk. Młoda Chinka skrzeczy coś w swoim języku do komórki. Głosy młodych Chinek i głosy młodych Marokańczyków łączy ta sama dynamika, myślę sobie. I natychmiast zawstydzona wymazuję tę myśl. Przyznaję, to moje ucho jest winne(...)'
'Kiedy w kawiarence z widokiem na jezioro czekam na kawę, moje spojrzenie zahacza o parę siedzącą przy sąsiednim stole. Młoda kobieta z długimi blond włosami rozluźniona położyła gołe nogi na stole, dokładnie obok talerza z zupą. Młody mężczyzna jedną ręką delikatnie masuje palce stóp kobiety, a drugą kończy rytuał jedzenia zupy.'
'Niektórzy mieszkańcy mojego bloku zabawiają się, wyrzucając jedzenie przez okno na ulicę. W ten sposób karmią ptaki. Ptaki, głównie rybitwy i gołębie, w przelocie znaczą odchodami szyby naszych okien. To, czego nie zjedzą ptaki, dokańczają szczury. Szczury bez przeszkód korzystają z przestrzeni publicznej, zwłaszcza nocą.'
'Zauważyłam, że coraz rzadziej wychodzę z domu. W drzwiach zainstalowałam trzy zamki. W oknach zaciągam zasłony, moje mieszkanie z wolna zamienia się w bunkier. Zauważam też, że nie kocham już bliźniego swego. Kochanie bliźniego swego wymaga nadludzkiego wysiłku. To miłość bez wzajemności, a ja jestem tylko zwykłym i słabym osobnikiem rodzaju ludzkiego. To zresztą Bóg odpowiada za ten resort, on stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, więc niech on go kocha.'
W Polsce oczywiście niezbyt często spotykają nas sytuacje związane z różnicami kulturowymi, przybyszami z innych państw. Nie brakuje jednak osób, które 'w przestrzeni publicznej coraz częściej używają swoich ciał jak pługów', brną ulicami nie zważając na innych. Wygrywa 'silniejszy', a to co miało być publiczne, staje się miejscem eksponowania 'wolności osobistej'. Znikają zasady i trudniej trafić na wzór dobrego wychowania, może nawet wzór wyidealizowany (z punktu widzenia naszego pokolenia).
Kobieta kładzie torebkę na siedzeniu obok, gdy wszystkie są zajęte, ludzie stoją i wzdycha, gdy ktoś się pyta czy wolne.
Jesteś w kolejce. Pan za Tobą pcha się niemiłosiernie i włazi na plecy, tak jakby miało to sprawić, że kasjerka szybciej go obsłuży.
Mieszkasz niedaleko kościoła i bardzo wczesnym porankiem (daleko od 13) musisz wysłuchiwać bicia dzwonu i melodyjek pieśni religijnych granych przez ów mega-elektroniczny dzwon.
Jedziesz autobusem, a dzieciaki z tyłu słuchają Dody z komórki. Tak głośno, że nawet kierowca słyszy i włącza wtedy jeszcze głośniej RMF.
poniedziałek, 1 grudnia 2008
Remix L.E.S. Artistes
Zawsze czułem jakieś 'przywiązanie' do warstwy lirycznej 'L.e.s. Artistes' Santogold. W remixie Konrada (chłopak ma polskie korzenie i mieszka w Kanadzie) brzmi od nowa świeżo.
Santogold - L.E.S. Artistes (Konrad Remix)
Nowy styl EDU
Od grudnia rusza nowa formuła imprez !EDU. W każdy czwartek w poznańskim Eskulapie będziecie mogli usłyszeć Baltimore Club, Baile Funk, Kuduro, mashupy oraz (podejrzewam, że ze strony Inventa) francuskie electro. Tak więc znika zbyt duża różnorodność, która okazała się przeszkodą w rozwoju !EDU w poprzednich miesiącach, na rzecz nowych trendów w muzyce tanecznej. Dwa czwartki w miesiącu będę grał z Buszkiem, pozostałe dwa przejmą Sajam i Invent. Na wszystkie imprezy wstęp jest wolny. Do godziny 22 piwo za 3,5zł. Głównym sponsorem cyklu jest najlepszy sklep z butami w Poznaniu - Can I Kick It. Poznań jest jedynym miastem w Polsce, gdzie conajmniej raz w tygodniu odbywa się impreza z brzmieniami Baltimore Club, Baile Funk i Kuduro. Rozpiska na grudzień wygląda następująco:
4 grudnia: MentalCut, Buszkers
11 grudnia: Invent, Sajam
18 grudnia: MentalCut, Buszkers
LAST.FM
Subskrybuj:
Posty (Atom)





