sobota, 10 stycznia 2009
Dobre połączenie
Nie mówienie jest częścią pracy dja. Wstałem o 9 i pojechałem na dworzec. Podróż do Krakowa trwa prawie osiem godzin. W wagonie bezprzedziałowym, skąd piszę, nikt nie rozmawia z obcymi. W przedziałowych zresztą też rzadko. Poczytałem Wyborczą, książkę Obamy i obejrzałem mega dobry mecz Pistons vs Blazers. Przed imprezą skoczę jeszcze coś zjeść, prawdopodobnie również sam. Kiedy dotrę do klubu będzie już po 21, co oznacza obowiązek podłączenia sprzętu. Jak już podłączę to zacznę grać. Dziś gram całą noc sam. Będę głównie milczał, bo co to za rozmowa jak się gra. Cześć cześć halo halo. No nie da się inaczej. Ewentualnie przyjdzie ktoś poprosić o kawałek z radia, którego nie znam. Jak skończę grać, czyli najwcześniej przed czwartą, posiedzę, napiję się i zacznę zbierać się na pociąg. W podróży powrotnej będę spał, czytał lub oglądał Heat vs Nuggets. I milczał. Dotrę do domu ok.14 i całkowicie zdemolowany przez PKP położę się i pewnie nie zasnę, bo w końcu spałem w pociągu. Czyli będę leżał i męczył się lub tylko męczył się nie mogąc spać. Podsumowując. Milczę od rana, będę milczał całą noc i cały jutrzejszy dzień.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
6 komentarze:
hahahahaha okazuje się, że nawet dje nie mają lekko, także drogie dzieci zastanówcie się zanim kupicie gramofony ;)
a dobrze ci tak
mozna by pomyslec ze to smutna robota, wrecz katorga ;)
Milcz o milczeniu!
Przeciez jest zlotem.
heh , ja w pracy też milczę bo ludzie wokół są małomówni , trudno .. pogadam sobie w domu
no i nie bylo tak zle, jak sie pokiwalismy troche wesolo o glupotach roznych podczas tych momentow, kiedy dj moze sie wygadac - czyli zwykle kolo 6-7 rano na jakims dworcu w przelocie! do nastepnego!
Prześlij komentarz