1. Brak rytmu.
Gram najczęściej w piątki i soboty. Chodzę wtedy spać o 5-6 rano. Lub wcale nie chodzę. Od poniedziałku do czwartku chciałbym zasypiać jak normalny człowiek. Nie da rady.
2. Niedopasowanie czasowe.
Dj pracuje oczywiście również w domu, w tygodniu. Nie jest to jednak osiem godzin w sztywnych ramach czasowych. Wszyscy mają wolne wtedy, gdy ja pracuję.
3. Rikłesty.
Temat wielokrotnie poruszany, pełen zdezaktualizowanych dowcipów. Rikłesty nie są fajne, nawet gdy dotyczą kawałków, które i tak miały polecieć.
4. PKP.
Tego wątku nie trzeba rozwijać. Laptop, książki, gazety i muzyka to jedyni kompani w podróży.
5. Niespodzianki organizacyjne.
Spędzasz pięć godzin w pociągu, a na miejscu okazuje się że. Kabel od gramofonu jest uszkodzony i serato nie czyta kodu. Nagłośnienie jest słabe. Nikt nie przyszedł. Miałeś grać w towarzystwie 2 innych djów, ale jeden z nich zaspał, a drugi zapomniał o imprezie i jest w Londynie. Mikser ma połamane fadery, a ludzie pytają dlaczego nie skreczujesz.
6. Alkohol.
Musisz pić. Nawet jeśli nie chcesz, nie lubisz, nie masz powodu i nikt Cię nie namawia. Musisz. Zamieniasz się w obcą istotę, która widząc innych pijących sama zaczyna robić to samo.
Ale i tak warto!
23 komentarze:
zapomniales dodac to o czym gadalismy ostatnio tzn. brak stablilnosci emocjonalnej,ze jezdzisz po swiecie, poznajesz te wszystkie kobiety, spisz z nimi i zostawiasz... one tez zostawiaja.. bolesny slad w Twojej pamieci. Mowiles ze to duzy dla Ciebie, jako romantyka problem, ze zawsze jak rano sie budzisz to wstydzisz sie patrzec jej w oczy, ze musisz juz isc na pkp czy samolot i mimo ze mieliscie wspolny jezyk, to los chce tak abyscie zyli osobno... no ale w sumie... Dj jest jak marynarz i w kazdym porcie czeka jakas dziweczyna..
aaaa tak mi sie zarcikow przez ta wiosne zachcialo
hah dobre!
a dobre strony ? ;-)
na pewno górują nad tymi złymi
heh, jaki Hłasko tej :P
a Rikłesty są zajebiste, chodzi za mną w Poznaniu taki gość, i nawet na ulicy podchodzi i mówi >>Ty masz "Old Timersów"<<
I przychodzi na bibie i to samo, >>Old Timers, Old Timers<<
no i faktycznie mam tych Old Timersów (na winylu :) i byłbym chujem jakbym nie zagrał, ponadto jest to mega słodkie. :)
Swoją drogą myślę, że zajebisty jest tytuł tego tracka ;)
kiss, miz
Old Timers: http://www.youtube.com/watch?v=OXHh2Pmbiy8
:)
dobrych stron jest za dużo, poza tym wszyscy się domyślają...
jak obiecasz, że zagrasz dzis tych old timers to może wpadnę :p
domyslaja sie na pewno ale moglbys o tym tez napisac, zeby zachecic mlodsze pokolenie ;)
piszesz, ze czasem sie zdarza ze ludzie pytaja dlaczego nie skreczujesz a mi to przypomnialo rozmowe z deszczu strugi, ktory smial sie ze na imprezach czasem ludzie żądali wręcz, żeby tyle nie skreczował. ot, ciekawostka.
no tak, ale chyba co innego nie skreczować, gdy fadery są połamane, a co innego nie skreczować, gdy nie są połamane i co innego skreczować, gdy są połamane i nie są:)
ja pamietam sety JanMariana w starej radiostacji, ten to dopiero skreczowal jak opetany, zero umiaru, coby sie w piosence aktualnie odtwarzanej nie działo - ten skreczowal i skreczowal i skreczowal....
niko
ja np nie znoszę jak na imprezie jest mój sprzęt i jest umowa że gra na nim 2 dj`ów a na miejscu okazuje się, że jest ich 5 i (2 kanałowy mikser) każdy narzeka - Jezu, co za mikser, gdzie ja się podłączę? itp itd. a na koniec nie mają swoich systemów i grają na moich.
niko, w koncu zawolanie 'dawaj mario' zobowiazuje...
I luv PKP!
coraz bardziej wątpie w dobre strony djingu. Dla mnie dobre to zazwyczaj te ktore nie maja związku z graniem imprez ;-)
aaa tam, zalewasz pan.. znaczy nie zalewasz.. znaczy nie zalewałeś, jakżeś się do nas do salvadora zwalił. koszem się wymigiwałeś. no.
7. ciekawe wygięcia kręgosłupa. (nie dotyczy seratoszczaków...)
8. nieuniknione dotowanie przemysłu taksówkarskiego
9. 'smaczne' kolacjośniadania w miejscach otwartych między 3 a 6
ale chyba wiecej plusów, nie?
zresztą masz jeszcze czas zostać prezydentem, dajmy na to, Argentyny :)
@tomek: skończyło się i tak jakimś nieznacznym piciem;) no i dzień wczesniej mocno przesadziłem...
@olo: ostatni raz jechałem taxą prawie 2 mies temu, jak jestes hardkorowcem z wężem to nie są konieczne
Nie jestem jakiś mega doświadczony w temacie, ale dodałbym do listy problemy z kręgosłupem / mięśniami pleców! Bo stolik NIGDY nie jest na właściwym poziomie :)
....i uszczerbek na wzroku, światło na DJ lub pod też często bywa luksusem
na wzroku, słuchu, czuciu (sie dnia nastepnego)
no to spróbujcie przestać grać a wtedy okaże się że:
1. złe strony DJingu to w sumie mały pikuś.
2. dalej wolimy spać w dzień a zwiedzać w nocy choć teraz inaczej to tłumaczymy
3. odkrywamy że za wstęp na imprezy trzeba płacić
4. odkrywamy że za alkohol w klubach trzeba płaćić
5. odkrywamy że wcale nie pijemy miej, a nawet więcej, bo przecież nie trzeba ogarniać już imprezy, martwić się o sprzęt...
6. po jakimś czasie sami mamy ochotę podejść do DJ z rikłestem ;)
7. nagle kupujemy bilet weekendowy na pociąg i wybieramy się w podróż Hel-Zakopane-Dom, wybieramy przy tym połączenia osobowe a na każdej stacji przesiadkowej kupujemy zapiekankę by stwierdzić że jednak w Kutnie są najgorsze.
8. na imprezie mamy więcej czasu dzięki czemu udaje nam się porozmawiać ze znajomymi, barmanami, poznać więcej ludzi przez co pijemy jeszcze więcej.
9. masz jedną dziewczynę, przez co pijesz jeszcze więcej
:)
sun miguel
pf a co to świat sie jedynie wokol imprez kreci? :) biedni
Prześlij komentarz