poniedziałek, 27 lipca 2009

Bar to nie klasztor

W piątek przyjechałem do Warszawy zagrać w 55 i tak jakoś złożyło się, że zostałem do niedzieli chcąc zobaczyć w sobotę Drop The Lime. Ale nie zobaczyłem, bo spóźnił się na samolot w LDN i nie doleciał. Zagra w stolicy podczas następnego touru w Europie, czyli pewnie w okolicach listopada. Może i lepiej, latem z reguły posucha w klubach. Impreza była jednak całkiem udana. W zastępstwie gwiazdy Trouble & Bass zagrał B.A.R.T.O. i moja zajebista skromna osoba. Wychodząc na imprezę zostawiłem na Natolinie laptopa i wszystko co potrzebne do grania. Z pomocą przyszedł Spox, również występujący tego wieczoru w piątkach. Impreza zrobiła się trochę 'PL All-Star'. Wszyscy zagrali grube sety, a publika dopisała. Nad ranem oczywiście do Pana Romana. Powyższe zdjęcie pochodzi z Buła Party. W piątek po burzy nie działał na dworcu PKP w Poznaniu radiowęzeł. Konduktorzy chodzili z megafonami po peronach.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

czasem do przekąsek na okienku wpadalysmy, ale panuje tam dziwny zapach srodka do czyszczenia podlog;)

Anonimowy pisze...

Na pewno w stolicy ?

Anonimowy pisze...

w stolicy w stolicy,nieopodal juniwerku:)