Na początku czerwca pisałem o moich przygodach związanych z przenoszeniem numeru. Podejrzewałem, że czeka mnie więcej stresu i nieprzyjemności (cóż za optymizm!). Tymczasem, sprawa zakończyła się w miarę szybko.
17 lipca wygasła moja umowa z Plus GSM. Wyłączyli numer o 22.30. Pech sprawił, że był to akurat piątek, w dodatku siedziałem nad morzem. Czyli żadnych ruchów do poniedziałku. Mógłbym podpisać umowę z Erą przed 17 lipca, otrzymałbym wówczas numer tymczasowy. Naiwnie czekałem jednak na premierę nowego iPhone'a, która nadal nie nastąpiła. Tak więc w poniedziałek wybrałem się do salonu Ery w poznańskim Starym Browarze. Czekał tam już na mnie upragniony telefon, ale...nie mogłem podpisać żadnych dokumentów, bo mieli problem z Internetem. Pracownik Ery polecił mi wycieczkę do punktu w Galerii Malta, gdzie działał akurat net. Problem w tym, że w Malcie nie mieli interesującego mnie telefonu i pojechałem tam tylko podpisać umowę. Następnie wróciłem do Starego Browaru po telefon. Nadal nie mieli netu, ale trafiłem na naprawiających usterkę fachowców. Był to mój trzeci kolejny dzień bez telefonu. Nie czułem się z tym zbyt dobrze. Sięgałem do kieszeni, by napisać smsa nudząc się na przystanku - fail. By sprawdzić godzinę - fail. Hustling bez telefonu nie przejdzie. Otrzymałem nową umowę i zapewnienie, że stary numer wkrótce zacznie działać. A gdyby nie zaczął, to jest tymczasowy numer, który funkcjonuje do tego czasu. Wyszedłem z salonu Ery ok.17. Przepraszali mnie jakieś 4 razy. Stary (przenoszony) numer zaczął działać tuż po północy. Nowy telefon jest bardziej internetowy, stąd polecam śledzenie mojego Twittera, niedługo ruszę z nim na poważnie. Spodziewajcie się zdjęć wynalazków z PKP, sławnych ludzi, modnych djów...
0 komentarze:
Prześlij komentarz