poniedziałek, 10 sierpnia 2009

I'm not alone

Ostatnio znów zaniedbywałem 'Poranek o 13'. Podróże, grypa i milion spraw na głowie. Followersi na Twitterze powinni jednak czuć się usatysfakcjonowani. W piątek zagrałem z Atemim na otwarciu klubu Versalka w Sopocie. Właśnie w ten weekend odbywał się także jakiś festiwal telewizyjny i po mieście bujały się podobno gwiazdy pokroju Stachurskiego. Na naszą imprezę wpadła jedynie Kasia Kowalska w towarzystwie dwóch emo-trzydziestoparolatków. Impreza raczej z tych ekskluzywnych, tylko na zaproszenia. Poza tym lokalizacja też zobowiązuje (ul. Bohaterów Monte Cassino). Nasze sety były przeplatane koncertami kilku zespołów. Zagrali m.in. Blenders i Vulgar. Klub ma niewątpliwy potencjał. Bardzo dobre nagłośnienie i jest świetnie umiejscowiony. Jeszcze w sierpniu zagra tam wielu zajebistych polskich djów.

Nad ranem odwiedziliśmy jeszcze BTR'a, grającego tej nocy w Papryce. Potem after na plaży, hotel i...pierwszy raz w życiu spóźniłem się na pociąg. Może gdybym przeżył to 15 lat temu, teraz wiedziałbym jak ogarnąć problem. Nie wiedziałem. W połowie obecny na jawie, wpadłem w panikę. Kupiłem sobie wcześniej miejscówkę na IC i zamierzałem w klimatyzowanym spokoju przetransportować się do Warszawy. Tymczasem, został mi jedynie 'lepszy pospieszny' (TLK), z już dawno wykupionymi miejscami. Co zabawne, i tak musiałem kupić miejscówkę za 2,5 zł. Powinni nazwać ją 'stojówką'. Myślałem, że będę cwaniakiem, jeśli od razu pójdę do wagonu restauracyjnego, kupię kawę i przesiedzę te 6 godzin. Niestety nie tylko ja wpadłem na ten pomysł. Oto jak wyglądał Wars:

Co zrobić, by siedzieć w Warsie? Trzeba zamówić danie główne. Pracownik wyrzuca wówczas z siedzenia osobę, która nic nie zamówiła, lub zamówiła i skończyła posiłek. Wziąłem kotleta i jadłem go kilka godzin. Chciałbym w tym miejscu przeprosić długowłosego pana, który przeze mnie spędził resztę podróży na podłodze.

W podróży towarzyszyli mi Warren G, Ladyhawke i poniższy Calvin (polecam omijać pierwsze 45 sekund).




4 komentarze:

teezy pisze...

tez jestem fanem tego harrisa ... pomijajac rowniez teledysk

arek pisze...

a mnie ten numer calvina... przeraza, boje sie co popelni następnego

Anonimowy pisze...

no to jesteś burżujem kolego! Schabowszczaki! nonono!

Anonimowy pisze...

teledysk jest zajebisty