1. Zakaz uśmiechania.
Podobno autorzy jednego z najpopularniejszych za granicą przewodników twierdzą, że w Polsce ludzie nie uśmiechają się na ulicy, bo odbierane jest to jako przejaw głupoty. Jest w tym wiele racji. Kiedy nie jesteś sam i uśmiechasz się to pół biedy - możesz w końcu śmiać się ze swojego towarzysza. Jednak osoba samotnie przechadzająca się po ulicy i jednocześnie uśmiechnięta - jest dalece podejrzana. Dlaczego? Powodów może być wiele. Uśmiecha się, bo bawią go inni przechodnie, a to musi doprowadzić do fizycznej konfrontacji. Uśmiecha się, bo ma, a skoro ma, to z pewnością ukradł. Uśmiecha się, bo ma szczęście, czyli jest głupi, bo tylko głupi ma szczęście.
2. W stałym niebezpieczeństwie.
Jesteś wśród małp i powinieneś to zaakceptować. Małpy, kiedy czują niebezpieczeństwo, napinają się i prężą muskuły. Polacy znajdują się w stałym zagrożeniu. Bez względu na to, czy idziesz wynieść śmieci, kupić piwo do Żabki czy odbić bilet w tramwaju - pamiętaj o napince. Głowa wysoko, ręce szeroko, klata wyprężona. I spojrzenie. Twoja mina powinna wyrażać pogardę, dla świata, ludzi oraz zwierząt. Każde inne zachowanie zostanie odebrane jako przejaw słabości, a stąd już prosta droga do stania się ofiarą. Istotna jest również czujność. Możesz przecież zostać oszukany. Pani w kiosku nie wyda reszty, kasownik 'połknie' bilet...
3. Dzikie ścieżki.
Polacy nie tracą czasu na takie bzdury jak poruszanie się po chodnikach. Dlatego wymyślili tzw. dzikie ścieżki, szczególnie popularne na osiedlach. Planowałem kiedyś umieścić na blogu mały fotoreportaż dokumentujący to niezwykłe zjawisko. Być może wrócę do tego pomysłu. Wąskie, cierpliwie wydeptane na trawnikach ścieżki, tuż obok chodników. Dlaczego Polak nie chciał przejść wyznaczoną drogą? Po pierwsze - czas. Naukowcy udowodnili, że korzystając z dzikich ścieżek, jednorazowo zaoszczędzamy 15 do 20 sekund. Po drugie - energia. Skoro możemy wykonać 5-8 kroków mniej... tylko głupiec nie skorzystałby z takiej okazji. Po trzecie - nie odstawać od reszty ('wszyscy chodzą dzikimi ścieżkami, jeśli zrobię inaczej, wezmą mnie za życiowego nieudacznika').
4. Psie odchody.
Będąc w stałym niebezpieczeństwie (patrz pkt 2) niezręcznie jest gapić się pod nogi. A na chodniku niespodzianka! I to nie jedna. Psie odchody są wszędzie. Musisz uważać, gdy grasz w kosza, gdy wsiadasz do windy lub gdy idziesz schodami, bo winda nie działa. Jest co prawda niewielka grupa właścicieli psów sprzątających po swoich pupilach, są to jednak tzw. 'lokalne pośmiewiska'. Prawdziwy Polak nie posprząta po psie, bo uważa to za upokarzające. Wyraziłby także w ten sposób swoją słabość. A jak się kończy pokazywanie własnej słabości - wiemy po zapoznaniu się z punktem 2.
5. Oaza wolności.
W Polsce nie musisz przejmować się staniem po prawej stronie jadąc ruchomymi schodami. Możesz spokojnie rozkoszować się krajobrazem centrum handlowego. Nikt nie będzie chciał Cię wyprzedzić, nikt nie zwróci Ci uwagi. W Polsce, wsiadając do tramwaju, możesz zrobić to zanim ktokolwiek wysiądzie. Nie przejmuj się, nikt nie będzie miał pretensji, to normalne. Bez żadnych konsekwencji możesz także użyć swoich łokci podczas wsiadania do pociągu. InterCity z całkowitą rezerwacją miejsc? To nieważne. Musisz być w środku pierwszy.